Wszystko czym jesteśmy i co posiadamy, jest „nam dane, ale jednocześnie i zadane”, jak nauczał św. Jan Paweł II... Zapraszamy do lektury kolejnego rozważania przygotowanego przez ks. Krzysztofa Syrka SAC.

Rzym 017_POMAGAM

Ekologia duszy

Ks. Krzysztof Syrek SAC

Czas wakacyjnych niedziel w liturgii słowa przenosi nas do Kafarnaum, gdzie w ewangelii wg. św. Jana, Jezus wygłasza „mowę eucharystyczną”. „Jam jest chleb, który z nieba zstąpił” „pokarm na życie wieczne” i podobne słowa Jezusa przypominają nam, że wszystko czego doświadczamy na tym świecie jest darem Pana Boga.

Również święto Wniebowzięcia Maryi z duszą i ciałem wskazuje nam główny cel naszego życia. Wszystko czym jesteśmy i co posiadamy, jest „nam dane, ale jednocześnie i zadane”, jak nauczał św. Jan Paweł II. Dlatego pozwolę sobie przy okazji tego wpisu na dalsze pozostanie w nurcie myśli Papieża Franciszka, zawartej w encyklice „Laudato Si”. Odpowiedzialność człowieka za świat i jego szczególna rola w nim są warte głębszej refleksji, niż ta która miała miejsce w tygodniu premiery. Nim pojawią się naukowe sympozja i poważne opracowania na temat „Laudato Si”, trzeba nam samym przemyśleć główne treści papieskiego nauczania w tak ważnej kwestii. Osobiście dziwię się katolickim publicystom, że tak łatwo ulegli duchowi tego świata i odeszli od ważnych spraw na rzecz bieżącej pyskówki polityków, bycia na topie gorących tematów i podbijania swoich statystyk w lajkach.

Liczne pielgrzymki zmierzające w sierpniu do sanktuariów maryjnych są wielkim znakiem przypominającym o powołaniu człowieka do świętości. Również zwykłe piesze wędrówki sprzyjają przemyśleniom i bezpośredniemu kontaktowi z przyrodą. Przypominam sobie czasy pielgrzymowania, gdy zdrowie na to pozwalało, jak spostrzegawczy pielgrzymi przynosili na nocleg pokaźne ilości grzybów. No i twarze pielgrzymów czarne od jagód po każdym postoju w lesie. Kolejnym powodem do zachęcania, by wracać w lekturze do „Laudato Si” jest wciąż powracający gorący temat Kościół a polityka. Papieska encyklika jest mocno polityczna, czego nie chcą zauważyć media promujące własny, zmanipulowany obraz Papieża Franciszka.

Papież podkreśla, że przyczyną niepowodzenia licznych akcji ratujących środowisko naturalne jest ich powierzchowność, brak oparcia w obiektywnej prawdzie oraz pomijanie duchowego wymiaru człowieka. Równie stanowczo zaprasza do działań na bazie chrześcijańskiej wizji świata.

Przed paru laty, gdy wróciłem do pallotyńskiego warszawskiego domu, w radiu słuchałem mocnej agitacji na rzecz „godziny dla ziemi” czyli propozycji, by każdy na sześćdziesiąt minut zgasił światło, aby pomóc umęczonej ziemi. Oczywiście światła nie zgasiłem, ale miałem wielką ochotę zadzwonić do pani redaktor z pomysłem, aby pójść dalej w oszczędności energii i by zaproponowała słuchaczom wyłączenie radia i powrót do audycji za godzinę. Jestem pewien, że po takiej akcji zwolnienie z pracy dla gorliwej pani, byłoby gotowe na biurku szefa jeszcze tego samego wieczoru. Gdy po kilku godzinach kładłem się spać, w moim mieszkaniu mimo zgaszonej żarówki, nadal było jasno, bo pod domem stał mocno oświetlony bilbord, na którego zainstalowanie zgodę wydaje zatroskany o ekologię urząd. Na tę schizofrenię w ochronie przyrody wskazuje w „Laudato Si” Papież Franciszek krytykując tzw. elity polityczne i gospodarcze goniące za pieniądzem.

Trosce o „Nasz wspólny dom” nie służy również propagowany model ekonomii, oparty na nieustannym wzroście konsumpcji, kreowaniu nowych obszarów potrzeb konsumentów i ciągłym gromadzeniu rzeczy materialnych. Papież przypominający Osobę Boga jako „Ojca który wciąż daje”, zaprasza elity do zmiany konsumpcyjnej mentalności współczesnego świata. Wśród troski o policzalne zasoby ziemi Franciszek mocno akcentuje potrzebę troski o ekologię ludzkiego ducha. Jest to wołanie wpisujące się w dorobek poprzednich papieży, wśród nich Pawła VI z wyśmiewaną encykliką „Humanae Vitae”. Tymczasem przez wspieranie cywilizacji śmierci i jej mentalność aborcyjną, świat polityki zamyka ludziom możliwości duchowego rozwoju. Nawet pozbawia nas wielu geniuszów. Warto tu wspomnieć Jana Sebastiana Bacha, który dziś nie miałby szansy się urodzić, bo był ósmym dzieckiem a jego rodzice nie chcieli już mieć więcej dzieci. Nie dowiemy się nigdy, z powodu szalejącej aborcji, ilu wybitnych ludzi się nie narodziło.

Zacznijmy jednak od siebie, spróbujmy spojrzeć ile wokół nas jest niepotrzebnych gadżetów pomnażających tylko ogólnoświatowy śmietnik. Człowiek, który jak pielgrzym jest w drodze, zabiera ze sobą tylko, to co jest mu niezbędne, o resztę nie zabiega. Taką postawę sugeruje Papież Franciszek wskazując na różnicę między chrześcijańskim ubóstwem a biedą. „Chrystus na swym ubóstwem ubogacił” te słowa fascynowały nie tylko św. Franciszka, ale wielu świętych wśród nich św. Wincentego Pallotiego. Bóg nie zapyta nas na sądzie ile posiadaliśmy, ale co z tym zrobiliśmy dobrego. To również cenna wskazówka dla nas, byśmy nie ulegali „wyścigowi szczurów”.

Ekologia duszy to podstawa, dlatego psalmista poucza „…od zła się odwróć, czyń, co dobre, szukaj pokoju i dąż do niego. Oczy Pana zwrócone na sprawiedliwych…” To Bóg troszczy się o nasz chleb powszedni, a my nie wiemy nawet „kiedy nasz Pan przyjdzie i zakołacze”.

***

1920x1080_wesprzyj_pomagam3