IMG_6919+

Cel zbiórki: leczenie SM komórkami macierzystymi

Czas zbiórki: 25.01 – 30.06.2017

„Czasem życie zatacza idealny krąg, a czasem przybiera dziwne i niezrozumiałe formy”

Coraz bardziej przekonuję się, że wszystko w życiu dzieje się po coś, wszystko ma swój sens i cel, choć w pierwszym momencie może to być dla nas niezrozumiałe.

Kiedy miałam 23 lata zdiagnozowano u mnie Stwardnienie Rozsiane (SM), które jest chorobą układu nerwowego i ostatecznie może prowadzić do niepełnosprawności. Studia, rodzina, inne ambitne plany i nagle nie wiem, co dalej z tym wszystkim zrobić. Chyba każdy chciałby, aby jego życie potoczyło się jak najlepiej, bezproblemowo, żeby zdrowie dopisywało. Czasami mówi się, że jeżeli będzie zdrowie, to będzie wszystko. Co jednak, jeśli tego zdrowia nie ma, nie ma siły, ból czasami jest nie do zniesienia? W takich chwilach trudnych myślę sobie czasami, że najłatwiej byłoby się poddać. No właśnie, ale tak byłoby przecież najprościej. W takich trudnych momentach na moje tchórzliwie podejście często i niespodziewanie słyszę albo czytam gdzieś słowa „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. Te słowa dodają mi zawsze siły do zmagania się już od 11 lat z tą chorobą. Moja niepełnosprawność cały czas postępuje, obecnie mam już poważne problemy z wykonywaniem codziennych czynności życiowych, bez pomocy moich sióstr czasami nie dałabym sobie z tym rady. Jeszcze poruszam się o kuli, ale już w bardzo ograniczonym zakresie, przy niewielkim dystansie przejścia. Często mam też zachwiania równowagi i upadam więc każdy taki upadek niesie za sobą ryzyko urazów i złamań.

Wykorzystałam już niestety wszystkie dostępne refundowane formy leczenia, jednak każdy program ostatecznie kończył się z racji na jego nieskuteczność. Po rozeznaniu sytuacji i weryfikacji możliwości terapii na rynku komercyjnym odszukałam klinikę, która ma pozytywne efekty w leczeniu SM za pomocą eksperymentalnej metody zastosowania komórek macierzystych z krwi pępowinowej. Równolegle z terapią, prowadzona jest intensywna rehabilitacja. Koszt kuracji wykracza poza moje możliwości finansowe i w związku z tym będę mogła się poddać tej terapii tylko dzięki pomocy ze strony ludzi dobrej woli. W trakcie całej mojej choroby bardzo pozytywnie nakręcają mnie osoby, które spotykam na swojej drodze. To oni wspierają mnie duchowo, mobilizują, dodają otuchy w chwilach słabości. Często są to osoby, z którymi mam kontakt po raz pierwszy, gdzieś na ulicy, w przychodni, szpitalu. Są jak anioły, które z zatroskaniem oferują swoje wsparcie: „…może pomóc założyć sweterek, ja odniosę koszyk, może zanieść kubek, może gdzieś podprowadzić…” Są to takie proste gesty, a jednak tak wiele znaczące dla osoby, która zmaga się z niepełnosprawnością. Dzięki takiej życzliwości, której doświadczam bardzo często mam siłę zmagać się z moją chorobą.

IMG_6959+

Łatwiej było mi zawsze dawać niż brać, ale mam nadzieję, że całe dobro, które otrzymam będę mogła w przyszłości oddać innym potrzebującym. Chciałabym jeszcze wrócić do takiej sprawności, aby móc radzić sobie z codziennymi czynnościami, być aktywną zawodowo, jak również zaangażować się w pomoc ludziom potrzebującym.

Ania

Zapraszamy do wysłuchania historii Ani, opowiedzianej przez nią samą:

http://www.polskieradio.pl/7/5201/Artykul/1722123,Pomoz-Ani-powstrzymac-stwardnienie-rozsiane

Można również przeczytać historię naszej bohaterki w tygodniku “Niedziela”:

http://niedziela.pl/artykul/129149/nd/Sila-i-odwaga-slonia

26%Zebrano 47185zł z 182000złModli się 120 osób34 dni do końca akcjiWsparło nas 89 osób

Najnowsze zbiórki

160

187

352