1

Cel zbiórki: środki finansowe na pokrycie kosztów leczenia i fizjoterapii oddechowej oraz zakup Spiro Tigera, urządzenia umożliwiającego trening mięśni oddechowych

Czas zbiórki: 07.03 – 31.05.2017

Dla Martiki prowadziliśmy pierwszą zbiórkę ponad półtora roku temu i tu można poznać jej historię choroby z tamtego czasu: http://pomagam.caritas.pl/martika-zatanczyc-choc-jeden-raz/

A oto, co teraz napisała jej mama:

Do 5 lipca 2016 r. Martika miała 4 operacje kręgosłupa. Problemy zdrowotne po operacjach tj. niedowład lewostronny kończyn niestety utrudniały dojście do sprawności, ale były to sytuacje do “przejścia”. I kiedy już jakoś poukładałyśmy sobie nasz świat, doszło do tragedii… szczęście nie trwało zbyt długo…

5 lipca 2016r.  czas zatrzymał się dla mnie w miejscu – dziecko, będąc na spacerze, usłyszało w swoich pleckach “wybuch”, który sparaliżował jej nogi i poczuła niemiłosierny ból w kręgosłupie. Trzymałam ją kurczowo i jednocześnie wzywałam karetkę. Obwożono nas po szpitalach, gdzie ostatecznie okazało się, że strzeliły jej implanty w kręgosłupie. Implant rozerwał się i zagrażał, że uszkodzi rdzeń kręgowy, a moje dziecko zostanie kaleką. Córcia wyła z bólu, bo jak mówiła, przeżyła 4 operacje, ale nigdy ją tak nie bolało. Wieziono nas w tym stanie przez całą Polskę. Każdy wstrząs i dziury dziecko opłakiwało litrami łez. To była “droga przez mękę”. Ostatecznie, kiedy dojechałyśmy na RTG okazało się, że implanty rozeszły się całkowicie i że mogą przebić jajniki i jelito cienkie. Dziecko wymęczone i obolałe dojechało do olsztyńskiego szpitala, który podjął się jej leczenia.

Potem kolejna zła wiadomość: “bakteria E. coli w układzie moczowym” i zagrożenie, że nie będzie operacji. Ostatecznie lekarze podjęli decyzję o operacji. 11 lipca 2016 r. Marticzka miała bardzo poważną operację kręgosłupa, która  jest trudniejsza niż pierwszy zabieg. Lekarze zdecydowali się podjąć heroicznego zabiegu rewizyjnego z korekcją i stabilizacją kręgosłupa systemem Expedium 5.5, osteotomią i derotacją AVD. Miała obcinane kręgi w 3 miejscach, aby rdzeń kręgowy nie zacieśnił się tam oraz aby nie było dolegliwości neurologicznych w przyszłości. Dodatkowo operowane były barki, mostek i żebra. Podczas operacji doszło do krwotoku, miała przetaczaną krew i osocze.

Ja myślałam, że oszaleję czekając pod blokiem operacyjnym. Nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem i to doprowadzało mnie do rozpaczy. Dzięki Bogu po 7 godzinach dowiedziałam się, że operacja się udała. Dopiero wieczorem ją zobaczyłam, jak już się obudziła. Moja najukochańsza córeczka była bardzo słaba, ale wytrzymała to i miało już być dobrze. Niestety nie na długo… Następnego dnia była coraz bardziej opuchnięta i bardzo źle się czuła. Omdlała, pomimo używania respiratora. Lekarze zaniepokojeni jej stanem zrobili RTG i USG i okazało się, że Martika dostała krwotoku wewnętrznego, że umiera i że trzeba ją natychmiast wieźć na blok operacyjny, bo liczy się każda minuta. Przebito jej żebra i wbito w opłucną rurę, która przedostała się do lewego płuca, skąd odessano 0,5 l krwi. Serduszko, wątroba i śledziona też były zalane. Ta noc była bardzo znacząca dla jej życia i zdrowia. Marticzka była tak słaba i cierpiącą, że żegnała się ze mną… Modliłam się o nią non stop. Wierzyłam, że przeżyje i będzie ze mną!

Moja bohaterka znowu wygrała walkę o życie. Kilka dni później doszło do kolejnego nieszczęśliwego zdarzenia i dziecko dostało odmy płucnej. Ten tydzień dał się nam we znaki. To było coś najgorszego co przeżyłam w swoim życiu, a nigdy nie było łatwo. W ciągu 23 miesięcy córcia miała 5 poważnych operacji kręgosłupa, niedowłady, destabilizację implantów, krwotoki i odmę – to za dużo, jak na nią i na mnie. Moje modlitwy zostały wysłuchane i żyje!

Niestety teraz walczymy o dojście do zdrowia. Kręgosłup powoli odwapnia się. Wymaga rehabilitacji usprawniającej go. Zapadły się całkowicie mięśnie w kręgosłupie, które trzeba odbudować, gdyż haczą o nie główki śrub. Ale nie to jest teraz najgorsze… Martika wymaga stałej terapii ze szczególnym uwzględnieniem fizjoterapii oddechowej ze względu na pooperacyjne powikłania w obrębie obu płuc po krwotoku i odmie. Nastąpiła znacznie ograniczona pojemność życiowa płuc co wiąże się z bardzo słabą wentylacją, szmerami, dusznościami i ciągłymi chorobami płuc. Za kilka dni kończy 15 lat, a jej pojemność życiowa płuc jest jak u 3-letniego dziecka. Grozi jej zapadnięcie się płuca i POCHP.

Ponownie proszę o pomoc w uzbieraniu funduszy na jej rehabilitację. Już teraz nie pragnę, żeby zatańczyła jak kiedyś – teraz pragnę, żeby oddychała! Bo jej oddech jest dla mnie jak bicie jej serduszka – najważniejszy!

Niestety nie pracuję, jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym, gdyż dziecko wymaga mojej pomocy. Pozostałam z problemem sama. Moje zdrowie też podupadło, przepuklina brzucha i kręgosłupa od dźwigania dały się we znaki. Na domiar złego młodsza córka również ma skoliozę i jest rehabilitowana i poprawy nie ma.

101%Zebrano 15545zł z 15360złModli się 739 osób-55 dni do końca akcjiWsparło nas 89 osób