Cel zbiórki: Leczenie komórkami macierzystymi CD34+pobranymi z krwi obwodowej pacjentki,

Czas trwania zbiórki:  15.12.2017 – 25.03.2018 r. (100 dni)

Nazywam się Anna Chmiel. Mam 39 lat. Siedem lat temu zaczęłam chorować. Trafiłam do szpitala. Zaszłam tam na własnych nogach, a opuściłam go na wózku inwalidzkim. Stwierdzono u mnie niedowład czterokończynowy, schorzenia wzroku i serca. Teraz moje ręce są tak słabe, że po napisaniu kilku zdań tracę siłę. Po ostatnich badaniach lekarze stwierdzili, że mój stan się pogorszył. Jedyną nadzieją na poprawę mojego zdrowia jest leczenie komórkami macierzystymi. Koszt leczenia wynosi 20.650 złotych. Z dochodem mojej rodziny nie jest możliwe pokrycie kosztów leczenia. Proszę o pomoc – leczenie to nie jest refundowane przez NFZ.

Od lutego 2010 r. zaczęłam chorować. Nie mogłam wykonywać podstawowych obowiązków
domowych. Sprawiało mi to dużą trudność. Trafiłam do szpitala. Stwierdzono u mnie niedowład czterokończynowy wiotki, podejrzenie rdzeniowego zaniku mięśni, zespół suchego oka, tachykardię zatokową. Wielokrotnie byłam hospitalizowana na oddziale Neurologicznym w Gnieźnie i w Klinice w Poznaniu.

Mam słabe kończyny górne i dolne oraz bardzo łatwo się męczę. Robię kilka kroków, przytrzymując się otaczających przedmiotów. Poza tym poruszam się na wózku inwalidzkim. Moje ręce są tak słabe, że przy napisaniu kilka zdań tracę siłę. W upalne dni muszę siedzieć w domu, ponieważ mój organizm latem się przegrzewa, a gdy jest chłodno to się wychładza – mam zaburzenie termoregulacji ciała. Strasznie mnie również pieką i męczą mi się oczy. Nie mogę wyjść, gdy na dworze wieje, chociażby słaby wiatr, bo zaraz strasznie bolą mnie oczy. Wtedy nie pomagają mi nawet krople nawilżające. Mam także tachykardię zatokową, która powoduje, że przy wysiłku moje serce szybko się męczy, nawet gdy chcę głośno krzyknąć.

Większość dnia spędzam w łóżku. Mam dwójkę wspaniałych synów: Szymona i Mikołaja oraz męża. Dzieci bardzo dobrze się uczą. Szymon jest w II klasie gimnazjum, a Mikołaj w IV klasie szkoły podstawowej. Szymon miał w I klasie gimnazjum średnią 5,64. Przyznano mu również stypendium z Dzieła Nowego Tysiąclecia. Bardzo moi synowie się o mnie troszczą. Gdy coś potrzebuję, zawsze mogę na nich liczyć. Bardzo mi współczują mojej choroby. Gdy idę do szpitala, strasznie to przeżywają. Często siadają koło mnie, rozmawiają ze mną i się uczą. Mam również wspaniałego męża. On jest cały czas przy mnie. Opiekuje się mną, zawozi do lekarzy na różne badania. Gdy jest potrzeba, to wnosi mnie po schodach. Robi mi codziennie lekką rehabilitację i masaże. Marzeniem mojego najmłodszego syna jest to, żebym razem z nim poszła na spacer.

Po ostatnich badaniach, lekarze stwierdzili, że mój stan się pogorszył. W sierpniu byłam na konsultacji neurologicznej w Łodzi. Pan profesor stwierdził, że jedyną nadzieją na poprawę mojego zdrowia i w miarę normalnego funkcjonowania jest leczenie komórkami macierzystymi. Koszt leczenia wynosi 20.650 złotych. Niestety to leczenie nie jest refundowane przez NFZ. Z dochodem mojej rodziny nie jest możliwe pokrycie kosztów leczenia. Nasz dochód na osobę w rodzinie wynosi 455zł, ponieważ utrzymujemy się tylko z mojej renty, zasiłku opiekuńczego męża i rodzinnego na dzieci.

102%Zebrano 20986zł z 20650złModli się 22 osób-145 dni do końca akcjiWsparło nas 72 osób